Granice dychotomii w jodze, rzecz o komunikacji cz. 1 – Demonstrować, czy nie demonstrować?

20 listopada, 2025

Czasem podpatruję jak komunikują się ze swoimi odbiorcami młodsze nauczycielki jogi. Jestem zwyczajnie ciekawa co mają do powiedzenia, czy pokazania ze swojego zasobu technik, idei czy rozumienia praktyki. Mam w sobie ciekawość innych podejść i stylów. Jednak na tej ścieżce poszukiwać ciekawych treści – zwłaszcza w Social Mediach (z którymi do dziś nie potrafię się zaprzyjaźnić) – znajduję zjawiska, które chciałabym dziś skomentować. Nie będę podawać nazwisk, czy nazw profili. Myślę, że wystarczy jeśli potraktuje to zjawisko jako trend, któremu łatwo ulec.

„Ależ ta dychotomia jest fałszywa!”

Tak napisałam w komentarzu do jednego z postów opublikowanych na Instagramie. Jak to na IG – treści muszą być skondensowane, bo za wiele miejsca na wypowiedź nie ma. Ale tym razem były one też mocno spolaryzowane. Podejrzewam, że dla podniesienia wyrazistości przekazu.

Jakiż to był zatem przekaz?

„Kiedy nie pokazujesz, przestajesz „performować” przed grupą.”

„To uwalnia uczniów od ocen, a Ciebie od perfekcji.”

„Bez wizualnego wzorca uczniowie zaczynają słuchać siebie.”

„Twoje słowa stają się drogowskazem a nie instrukcją do naśladowania.”

„Prowadząc zajęcia głosem … obserwuję co dzieje się na innych matach.”

„Zamiast pokazywać mogę reagować w czasie rzeczywistym.”

Zobaczcie jak skonstruowany jest ten przekaz. Z jednej strony mamy demonstrowanie asan, które jest nacechowane pejoratywnie, bo już w pierwszym zdaniu zdefiniowane jako „performance” – przedstawienie, pokaz obliczony na efekt, obarczony koniecznością perfekcji wykonania. Uczniowie czują się w konfrontacji z tym pokazem oceniani, albo sami słabo wypadają.

Z drugiej strony jest kompletny brak demonstracji i prowadzenie głosem. To jest przedstawiane jako mające tylko i wyłącznie zalety. Bo nie powoduje porównywania się, pomaga słuchać siebie, nawet magicznie słowa zaczynają dzięki temu brakowi mieć charakter drogowskazu, podczas gdy wraz z demonstracją były tylko instrukcją „do naśladowania” (?).

Demonstrowanie stoi na przeszkodzie bycia nauczyciela z grupą, obserwowania ich, reagowania na ich błędy. Jest też źródłem wypalenia i kontuzji – o czym są komunikaty, których tu nie zacytowałam.

Kompetencje nauczycielskie

Jeśli jest tak, jak ta osoba pisze, i ona ma naprawdę problem z godzeniem roli modela i prowadzącej, to raczej świadczy to o słabych kompetencjach instruktorskich. Raczej wątpię, że jest tak faktycznie. Sądzę, że ten konflikt został zarysowany tu dla podbicia kontrastu i dramatyzmu sytuacji.

Niemniej tego rodzaju dylemat czy być w pełni uwagą przy swoim ciele czy dzielić ją też na grupę mają osoby wdrażające się w rolę nauczyciela. Z czasem nabywamy kompetencji w byciu bardziej z grupą niż w swojej praktyce. Uczymy się panowania nad układem mat na sali tak, aby zarówno sobie, jak i uczniom zapewnić możliwość wzajemnego obserwowania się. To jest ważna część warsztatu nauczycielskiego.

Ponadto demonstracja nie musi się odbywać w trakcie praktyki. Można przerwać praktykę grupy, aby zwrócić uwagę uczniów na pokaz. Umiejętne zarządzanie uwagą uczniów też jest ważną kompetencją nauczycielską.

Różnica w stylu i w podejściu

Nawet jeśli założymy, że w formach jogi prowadzonej bardziej dynamicznie jest mniej przestrzeni na obserwację i wystarczą komendy „unieś rękę” „przestaw nogę do boku”, to one też wymagają okresu uzgadniania słownika – demonstracji co nauczyciel ma na myśli mówiąc o unoszeniu ręki w górę, czasem tą górą jest sufit a czasem kierunek do głowy (np. jak leżymy).

Uzgodnienia wymagają nazwy pozycji jeśli nimi posługujemy się dla przekazania informacji o tym, co teraz wykonujemy. Do tego nieodzowna jest demonstracja. To jest jak nauka języka przez ostensję, czyli wskazanie konkretnego przykładu pojęcia, które wprowadzamy do słownika. „Zrób Trikanasanę” ze wskazaniem na przykład tej asnay, który możemy pokazać na sobie.

I tu dochodzimy do kluczowego zagadnienia – kontekstu.

Kontekst robi różnicę

Powyższy przykład z uzgodnieniem pojęć a nawet nauki języka ciała – odnajdywania drogi do własnej ręki czy nogi to etap początkujący, który we wszystkich podejściach wymaga posłużenia się demonstracją. To jest jeden z wielu kontekstów prowadzenia praktyki jaki wymaga rozpatrzenia.

Zasadność demonstracji będzie większa, kiedy z grupą już praktykującą chcemy wykonać nową asanę, albo znaną już pozycję w nowy sposób. Łatwiej nam będzie osiągnąć efekt zrozumienia, kiedy na warsztatach z osobami które nie praktykują z nami regularnie pokazujemy fragment naszej metodologii pracy w pozycjach.

Tak, są sytuacje, w których możemy polegać w zupełności na instrukcjach werbalnych i wtedy faktycznie dobrze, żeby nie pokazywać bo 100% naszych zasobów jest wtedy nakierowanych na uczniów. Zwłaszcza kiedy grupa jest bardzo liczna.

Demonstracja a narcyzm i kontuzje

Zupełnie innym wątkiem jest kwestia perfekcjonizmu w demonstrowaniu czy popychanie się do granic, żeby zrobić asanę z efektem ‘wow”. Tu trzeba zwyczajnie zadać sobie pytanie jaka stoi za takim podejściem intencja. Jest to zatem materiał do autorefleksji da nauczyciela a nie argument do eliminacji demonstrowania z repertuaru środków dydaktycznych.

Kiedy mamy jasność co do tego, co chcemy osiągnąć demonstracją to w żaden sposób siebie nie nadwyrężymy ani nie wywołamy efektu porównania u uczniów. Twoje ciało jest narzędziem dydaktycznym i jeśli do tego właśnie go używasz – bez ukrytych intencji – to efekt powinien być taki, o jaki Ci chodzi. Bez wyrządzania sobie krzywdy.

Jeśli zaś pokazujemy coś, co jest zaawansowane także dla nas jako osób praktykujących, to mając to w planach należy się odpowiednio przygotować fizycznie do tej pozycji przed rozpoczęciem zajęć bądź wykonywać sekwencję z grupą w sposób, który pozwoli na dzielenie uwagi. W przeciwnym razie faktycznie może dojść do kontuzji.

I rzecz oczywista – prowadzenie zajęć to nie praktyka własna nauczyciela. Ale o tym będzie część 2 tego mini cyklu wpisów na blogu.

Udostępnij ten post:

O blogu „Okiem nauczyciela Senior”

Bloga zaczęłam prowadzić z potrzeby dzielenia się swoimi refleksjami dotyczącymi praktyki jogi w jej wielu wymiarach oraz z pasji popularyzatorskiej. Piszę z perspektywy nauczyciela Senior ale też adepta jogi IYENGARA z 25 letnim stażem. Na Uniwersytecie Jagiellońskim uzyskałam tytuł magistra filozofii. Ukończyłam również interdyscyplinarne studia doktoranckie z zakresu nauk kognitywnych. Zagadnienie wzajemnych relacji między umysłem i ciałem zawsze było dla mnie interesujące. Z natury jestem dociekliwa – spodziewajcie się zatem pogłębionej analizy tematu.

Katarzyna Pilorz

Filozof na macie

Zostań częścią społeczności IQ Yoga

Zapisz się do naszego newslettera!

Chcesz być na bieżąco z nowościami, inspiracjami i wyjątkowymi materiałami edukacyjnymi od Kasi Pilorz? Nie przegap okazji, by jako pierwszy dowiedzieć się o nowych możliwościach rozwoju swojej jogi!

Menu

Moje szkolenia

Sekwencjonowanie w jodze to świadome układanie kolejności asan (pozycji jogi) w sposób, który wspiera określone cele praktyki, zarówno na poziomie fizycznym, jak i mentalnym.

Planowanie praktyki jogi to świadome tworzenie struktury sesji, która odpowiada na Twoje potrzeby, cele i poziom zaawansowania.

Wariantowanie asan to dostosowywanie pozycji jogi do indywidualnych potrzeb, możliwości i celów praktykującego.

Yoga Core All Layers to praktyka skoncentrowana na wzmacnianiu i uelastycznianiu głębokich warstw mięśni tułowia.

Nauczysz się dostosowywać praktykę w czasie menstruacji, ciąży, po porodzie i w okresie transformacji menopauzalnej.

Wirtualne Studio Jogi

Praktyka dla doświadczonych joginów, którzy szukają wyzwań i chcą zgłębiać niuanse techniki.

Sekcja Jogi dla Średniozaawansowanych jest skierowana do osób z minimum 1,5 roku regularnej praktyki pod okiem nauczyciela.

Sekcja Jogi dla Początkujących jest przeznaczona dla osób rozpoczynających swoją przygodę z jogą lub powracających do praktyki po przerwie.

Tutaj znajdziesz krótkie kursy pranayam leżących oraz technik w siadzie podzielone na poziomy zaawansowania